Mały Oli

Powiem Wam, że dzięki tym wszystkim sesjom rodzinnym, które miałam w zeszłym roku, naprawdę bardzo polubiłam małe dzieci. To ich niekończące się zainteresowanie otaczającym światem, pierwsze lekko podejrzliwe spojrzenia na wydający dziwaczne pstryknięcia aparat, czy też szczery uśmiech od ucha do ucha na widok mamy lub taty, rozbrajają mnie kompletnie. Nawet polubiłam ich bezpardonowe manifestowanie niezadowolenia całym małym sobą – nie podoba mi się, to co będę udawał, że jest inaczej :)

Dlatego też naprawdę fajnie spędziłam czas z Agnieszką, Łukaszem i ich Oliwierem. Cudowny, pogodny mały gentleman :) Z takim spojrzeniem i uśmiechem, prognozuję pojawienie się pierwszych oddanych adoratorek już na etapie przedszkola! :D

 

 



Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o